poniedziałek, 7 maja 2012

Rozdział 17

Z perspektywy Dominiki:

Za jakieś kilka minut miał tutaj przyjść wujek, a Aśki jak nie było tak nie ma... No ja rozumiem, że ma ważniejsze sprawy na głowie (mizianie się z Louisem) - czego nie mam jej w każdym razie za złe...
Po krótkiej chwili do mieszkania wpadła cała czerwona, zziajana, no i szczęśliwa- moja przyjaciółka, no tak muszę pogadać z tym Tomlinsonem w co to on ją zamienił... :D
- Ogarnij się, wujek ma tu być lada moment, a ty wyglądasz...
- Wiem, wiem. - mruknęła, po czym pobiegła do swojego pokoju.
Swoją drogą byłam strasznie ciekawa o co to mogło Robertowi chodzić. Przez cały dzień się nad tym zastanawiałam. Nie miałam pojęcia, czego się spodziewać, ale przygotowałam się na najgorsze...

Jakiś czas później...

Do mieszkania wszedł wujek, siedziałyśmy z Asią na kanapie. Równocześnie odwróciłyśmy głowy w stronę drzwi. Miał zagadkową minę, przez chwilę zapanowało niezręczne milczenie, które niezbyt taktownie przerwała Asia:
- To dowiemy się w końcu o co chodzi, czy nie ? - wypaliła.
- A więc...- zaczął siadając na fotelu naprzeciwko nas.

Z perspektywy Harrego:

Dzisiaj chyba przez pół dnia wylegiwałem się na leżaku w ogrodzie i korzystałem z pięknej pogody. Byłem sam w domu, więc mogłem robić wszystko, czego by mi się zachciało. Zacząłem od włączenia głośno muzyki, następnie podjąłem ryzyko i wziąłem ostatnie pudełko lodów Nialla.
W ostatnim czasie (przed wakacjami), brakowało mi takiego błogiego odpoczynku. Trasa, wywiady, sesje... To wszystko nie miało na mnie dobrego wpływu, urlop miał nam pomóc wrócić do formy, naładować akumulatory na kolejna serię koncertów...
Teraz jakoś moje myśli zeszły na temat Louisa...
Lou jak to Lou. Nigdy nie spoważnieje, ani się nie ustatkuje, właśnie tego bałem się najbardziej. Z jednej strony chciałem jego szczęścia, a z drugiej bałem się ,że Asia jest tylko kolejną dziewczyną, którą miał ochotę się pobawić i porzucić... No cóż, oczywiście mogłem się mylić... Wiedziałem, też o tym, że początkowo zrywy Louisa do niej były czystą zemstą na Niallu...
Danielle na szczęście pojechała tak szybko jak się pojawiła, miała mieć jakąś sesję w Stanach, czy coś... Gdy przypomniałem sobie jej obojętne traktowanie, jakim darzyła wszystkich dookoła to robiło mi się nie dobrze, jednak najbardziej było mi żal Liama... Ona pod żadnym pozorem na niego nie zasługiwała, tak jak Nora na Chrisa, mimo iż jego nie darzyłem specjalną sympatią to jednak coś mnie ukłuło w jej zachowaniu. Jego dziewczyna była chwilami tak nachalna, no ale przecież nie mam na nią żadnego wpływu... I jak jeszcze dojdzie do tego ten pocałunek...

Z perspektywy Asi:

Patrzyłyśmy na niego wyczekująco.
- A więc za niecały miesiąc się żenię... - wydusił w końcu.
- Od kiedy to masz narzeczoną ?! - zapytałam zaszokowana. Dominika spojrzała na mnie uciszającym wzrokiem, choć po jej wyrazie twarzy stwierdziłam, że była tak samo zaskoczona jak ja.
- Moje gratulacje. – odparła śmiejąc się głupkowato.

Kurde... Nie wierzę... Nasz Robercik się żeni... Juhuuuu :D
Wujek jeszcze chwilę z nami posiedział... Dominika już mu zapowiedziała, że ma jak najszybciej przedstawić nam swoją „wybrankę”...
Dzisiejszy dzień był... Ohhh... Cudnyy...
Poczułam się trochę zmęczona, więc powiedziałam Dominice, że idę się wykąpać i spać... Ta tylko mruknęła coś pod nosem w stylu: co ona tam z nim robiła, że taka wymęczona? I pokręciła głową skupiając się na jakimś artykule w gazecie...
Weszłam pod prysznic i skierowałam strumień ciepłej wody na swoje ciało...
Myślałam tylko o tym, jak bardzo chciałabym zobaczyć pewną osobę, a gdy już przypominam sobie jego pocałunki to normalnie mdleję...

Następnego dnia...

Z perspektywy Dominiki:

Usłyszałam dzwonek do drzwi. Chrisa nie ma, Asia wybyła gdzieś z Lou... Uhhh... Muszę wstać... Nie mam się kim posłużyć...
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je, a moim oczom ukazał się pewien szeroko uśmiechnięty szatyn o kręconych włosach. Odwzajemniłam uśmiech i oparłam się o framugę nic się nie odzywając, tylko świdrując go wzrokiem.
- Nie patrz tak.- powiedział.
- Bo co?- zapytałam.
- Nic po prostu wtedy trudno mi się powstrzymać.- zaczął.
- A niby przed czym?- zagryzłam wargę unosząc brew do góry. Podszedł do mnie szybko i musnął moje usta. Niby takie delikatne muśniecie, ale w środku poczułam jak mój brzuch rozdziera stado motyli... Fajne, a zarazem dziwne uczucie...
- Przed tym.
- To jakoś będziesz musiał, bo ja się nie lubię dostosowywać.- odparłam i pociągnęłam go za rękę prowadząc do kuchni.
- Masz na coś ochotę?- zapytałam.
- Naprawdę chcesz wiedzieć?
- A dlaczego miałbym nie chcieć, przecież pytam tylko o to co chcesz do...- nie skończyłam bo „ktoś” mi brutalnie przerwał kładąc dłoń na moich ustach.
- Ejj...- powiedziałam z wyrzutem.
- No co?- zapytał robiąc śmieszną minkę.
- Czy ja Ci kiedyś przerwałam?- skrzyżowałam ręce.
- Mówiłem Ci już, że lubię jak się złościsz?- zapytał flirciarsko.
- Zaraz zrobię Ci krzywdę.- powiedziałam mrużąc oczy.
- Mrauu...- zamruczał mi koło ucha, a ja wybuchłam śmiechem.
- Kociak.- zaśmiałam się.
- Tak uważasz?- poruszył seksiarsko brwiami.
- Nie.- powiedziałam i odsunęłam się od niego.
- Grabisz sobie.- odparł z cwanym uśmieszkiem.
- Uważaj bo się przestraszę.
- A powinnaś...- powiedział robiąc krok w moją stronę.
- Nie zbliżaj się. Zaburzasz moją przestrzeń.- oznajmiłam tupiąc nogą jak mała dziewczynka.
- Wcześniej Ci to nie przeszkadzało.- odparł z łobuzerskim uśmiechem.
- Ale teraz mi przeszkadza.
- Chcesz się kłócić?- zapytał.
- Już się kłócę.
- Tak?- Harry.
- No taakk...
- Dobijasz mnie kochana.
- Nie pasi to won.- wskazałam na drzwi.

- Zadziorna się zrobiłaś.
- Uczę się od najlepszych.
- Uuu... Masz mnie za najlepszegoo... Dziękuję, dziękuję...- powiedział kłaniając się.
- Oj ucisz się. A coś ty taki pewny, że o Ciebie chodziło?
- Bo ja jestem najlepszy.- odparł.
- I skromny.
- I przystojny. I pociągający... I nie możesz mi się oprzeć....
- Właśnie wychodzisz.- powiedziałam ciągnąc go za koszulkę w stronę wyjścia.
- Wyjdę jeśli wyjdziesz ze mną.
- Mam się z tobą pokazywać przy ludziach? Chłopak. Nie chcę sobie zniszczyć reputacji.- odparłam z szerokim uśmiechem zamykając drzwi. Harry wystawił nogę tak, że nie mogłam ich domknąć.
- Pożałujesz tego.- powiedział z "groźnym" wyrazem twarzy. Zaśmiałam się i zamknęłam drzwi.
Ledwie zdążyłam wrócić do kuchni, a już dobiegły mnie jakieś odgłosy.
- Proszę. Wpuść mnie. Ja ci wszystko wytłumaczę. Kochanie. Błagam Cię. Ja chcę mieć z tobą stado dzieci, domek na morzem i...i...i...- zaciął się biedaczek. Zabrakło mu pomysłów. Zaśmiałam się. Ten to umie przedstawienie odstawić. Usiadłam po drugiej stronie drzwi i powiedziałam:
- Co brakło słów mojemu misiaczkowi?- odparłam słodkim głosikiem.
- Otwórz. Otwórz. Błagam.- zaczął krzyczeć coraz głośniej. Kurde z kim ja się zadaję? Co za wstyd :D Uchyliłam drzwi.
- Uspokój się. Wstydu mi tylko narobisz.
- Wyjdź ze mną.
- Powiedziałam coś.
Chłopak uklęknął na kolana i zaczął skomleć.
- No chodź...Tak ładnie proooszzęę... Chodźmy...
- Wstawaj. Tu ludzie mieszkają.- pociągnęłam go za T-shirt, ale on dalej uparcie krzyczał i wygłaszał swoją śpiewkę. W tej samej chwili z pokoju obok wyszła jakaś starsza Pani.
- Oooo... Czyżby oświadczyny?- zapytała ciepło.- No, ale chłopcze trzeba było się bardziej postarać. Kwiaty, restauracja, gołe niebo...-pokręciła głową. Zaśmiałam się pod nosem.
- No widzi Pani. W dzisiejszych czasach to niedługo będę wymagali aby to kobieta się oświadczała.- powiedziałam z udawaną powagą, ale w duchu śmiałam się wniebogłosy.
- Tak czy inaczej. Wyjdziesz za mnie czy nie?- zapytał Harry.
Kobieta znowu pokręciła głową.
- Chłopcze. Co ty tu odstawiasz?- zapytała.- Z uczuciem, z uczuciem to się mówi...- wskazała na mnie.
- Jemu to na dzisiaj chyba starczy. Idź się prześpij, przemyśl swoje zachowanie...- powiedziałam do Harrego. Odwróciłam się z powrotem do staruszki.- Chociaż tak między nami to przez jedną noc tyle luk w tym jego móżdżku będzie trudno wypełnić...- zaśmiałam się.
- O to było dobre. Piąteczka.- powiedziała starsza Pani unosząc dłoń do góry. Przybiłam z nią tą" piąteczkę".- Dobrze dzieci. Ja spieszę się trochę. Do widzenia. I powodzenia z nim.- powiedziała już do mnie. Uśmiechnęłam się szeroko.
No fajnie mam nową koleżankę.
Gdy tylko kobieta znikła powiedziałam do Harrego:
- No na co czekasz?- zapytałam. Chłopak wstał bez słowa i wszedł do wnętrza apartamentu. Wziął mój sweter z wieszaka i podszedł do mnie.
- Wychodzimy.
- Ja nigdzie z TOBĄ nie idę.- powiedziałam.
- A myślałem, że tym razem się bez tego obejdzie.- westchnął i złapał mnie w pasie unosząc lekko do góry.
- Nie, nie, nie. Dobra. Pójdę. Sama.- powiedziałam.
Chłopak posłał mi zwycięski uśmiech, a ja dźgnęłam go w brzuch. 
Wyszliśmy przed hotel i poszliśmy przed siebie. 
Po drodze mijaliśmy jakiś kiosk. Przydała by się jakaś gazeta. Poczytałby jakiś nowych bzdur... Pociągnęłam za sobą chłopaka.
- O zobacz tu jest coś o Tobie.- powiedziałam uśmiechając się i wskazując na gazetę.- " Harry Styles i jego wybranka złączeni w czułym pocałunku."- zaczęłam cytować napisane słowa z szerokim  uśmiechem. Zobaczyłam zdjęcie. Spoważniałam. Uniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka...


No i jest następny :)
Dziękujemy za wejścia i tyle komentarzy...:)*
Jakby było tak pod każdym rozdziałem to byłybyśmy w niebie :D
Prosimy utrzymajcie formę :)

Pozdrawiamy D&A ;*

P.S:(dopisek od Dominiki) Zakochałam się w tej piosence: Dawid Podsiadło- With or Without You.
Wersja chłopaka jest lepsza od oryginału, przynajmniej dla mnie :D Asię już zaraziłam moją miłością :D
Może i wy się skusicie...:D Jedno jest pewne. Dla mnie chłopak już wygrał ten program. Będę na niego głosować :D